Okres wczesny

Wiele razy zostało podkreślone, jak fundamentalne znaczenie ma zawiązanie w małżeń­stwie prawdziwego przymierza oraz zbudowanie poczucia królewskiego ?My”. Konieczność renegocjowania przy- wiązań we wczesnym okresie małżeństwa jest dla małżon­ków równie ważna jak jedzenie i picie. Jednak można wyliczyć wiele czynników, które zakłócają ów proces stwo­rzenia znaczącej wzajemnej więzi. Jednym z takich czynni­ków bywa śmierć któregoś z rodziców. Kiedy małżonkowie dopiero rozpoczynają wspólne życie, budowanie swojego królewskiego ?My” przebiega poprzez odcięcie się od ro­dziców. Kiedy jednak któreś z pary rodzicielskiej umiera podczas trwania procesu separacji, może pojawić się pro­blem, gdyż dziecko tego rodzica często przejmuje bezkry­tycznie jego ideały, zasady moralne i zachowanie. Jest to psychologicznie skuteczny sposób na zatrzymanie przy so­bie osoby, która odeszła. Produktem ubocznym takiego postępowania staje się coraz silniejsza ?obecność” nieżyją­cej osoby w zachowaniu, myśleniu i postawie jej dziecka. Takie nakładanie życia rodzica na własne sprawia, że trud­no określić, jakie naprawdę są uczucia danej osoby i nie­kiedy uniemożliwia jej wypracowanie wspólnych poglądów z małżonkiem.

John, dwudziestosiedmioletni nauczyciel i trener piłki nożnej, opowiada właśnie o problemie tego rodzaju:

?Matka mojej żony zmarła mniej więcej pół ro­ku po naszym ślubie. Teraz jesteśmy małżeń­stwem od dwóch lat. Kiedy matka żyła, jej kon­takty z moją żoną przebiegały niekiedy bardzo burzliwie. Zona była bardzo niezależna od niej i zawsze mówiła, co myśli. Teściowa natomiast chętnie wtrącała swoje trzy grosze. Kiedy zaczę­liśmy przymierzać się do kupna domu, była bar­dziej niż pewna, że powinniśmy kupić mieszkanie w bloku. Chodziło jej o fakt, iż nie mamy do­świadczenia ani funduszy, by poradzić sobie z domem. Starała się też podejść nas z praktycz­nej strony… że oboje pracujemy, a zajmowanie się domem wymaga nakładu czasu. Byliśmy jed­nak z Ritą zdecydowani. Kiedy teściowa zmarła, przestaliśmy szukać domu… zawiesiliśmy na jakiś czas tę sprawę. Teraz, kiedy znowu ją pod­jęliśmy, nie wierzę własnym uszom. Rita posta­nowiła, że kupimy mieszkanie w bloku. Słysząc słowa płynące z jej ust, zastanawiam się, czy jej matka aby na pewno zmarła! Brzmią dokładnie tak samo jak słowa teściowej. Teraz ciągle się kłócimy o najrozmaitsze rzeczy, co do których sądziłem, że się już dawno zgodziliśmy. Ona się zmieniła i nie podoba mi się to”.

Opisana przez Johna sytuacja to utrata obopólnej zgo­dy, którą wcześniej osiągnął z żoną. Sądził, iż wie, na czym oboje stoją, i że są jednomyślni. Skąd wyniknęła ta zmia­na? Po pierwsze, poprzednia ugoda mogła być bardziej buntem niż prawdziwą jednomyślnością. Być może Rita po prostu przyjmowała postawę przeciwną do postawy matki, traktując to jako sposób samookreślenia się, a ponieważ tak się zdarzyło, że postawa ta zgadzała się z poglądami

Johna, można ją było przyjąć za obopólną zgodą małżon­ków. Po drugie, mógł to być proces dojrzewania poglądów, który każdy z nas przechodzi. Zmiana poglądów Rity mo­gła mieć źródło w ewolucji jej myślenia i codziennym do­świadczeniu. Być może przemyślała swoje zdanie na temat posiadania własnego domu, na podstawie wymogów, jakie niesie ze sobą jej i tak już bardzo wypełnione życie. Po trzecie, być może Rita zmieniła zdanie, gdyż był to dla niej jeden ze sposobów zatrzymania matki przy sobie. Tę sub­telną i nieuświadomioną zmianę należy wówczas przyjąć jako element żałoby. To, czy John i Rita zbudują obopólną zgodę, zależy między innymi od tego, czy ustalą, która z tych trzech sytuacji ma miejsce.

Małżonkowie niekiedy mówią o łatwości, z jaką budują obopólną zgodę we wczesnym okresie swojego związku. Po jakimś czasie okazuje się, że jest im coraz trudniej osiągnąć jednomyślność. Ta początkowa łatwość często przyciąga lu­dzi do siebie. ?We wszystkim się zgadzamy” – deklaruje młoda mężatka, zapytana o konflikty lub różnice poglądów w jej małżeństwie. Nie można tej wczesnej ?zgody” nie do­ceniać, gdyż może stać się podstawą dla tej dojrzałej i prawdziwej. Jednakże w miarę jak małżonkowie dojrze­wają, ich myślenie coraz bardziej się indywidualizuje. Nabierają życiowego doświadczenia, a ponieważ mają do spełnienia różne role w rodzinie i wykonują inne zawody, z całą pewnością poddani są odmiennym wpływom. Choć­by więc młodzi chętnie w to wierzyli, dwoje ludzi bardzo rzadko miewa takie same poglądy i bardzo rzadko groma­dzą takie same doświadczenia. Dla Rity i Johna jest to być może pierwsze doświadczenie indywidualizacji poglądów w ich małżeństwie. Biorąc pod uwagę, że Rita wypowiada obecnie poglądy swojej matki, muszą przeanalizować, w ja­ki sposób śmierć matki Rity wpłynęła na te pierwsze lata ich związku.

Cofnąwszy się pamięcią do czasu, kiedy zmarła matka Rity, zobaczyli, jak trudne to było dla nich obojga. Śmierć nagle wytrąciła ich z utartych kolein. Związek Rity z matką należał do skomplikowanych i jej odejście pozostawiło po sobie wiele nierozwiązanych spraw. To zaś sprawiło, że za­częła rozmyślać, jak mogłoby być, a nie było, między nimi. John natomiast znał matkę Rity zaledwie dwa lata, zanim zmarła i z powodu jej trudnych układów z Ritą nigdy nie starał się tak naprawdę do niej zbliżyć. Śmierć teściowej miała dla niego znaczenie głównie w kontekście jej znacze­nia dla Rity. Całą swoją energię skierował na to, żeby po­radzić sobie z reakcją żony i z jej uczuciami. Sam nie prze­żywał tego tak bardzo.

Małżonkowie po stracie kogoś bliskiego przeżywają okres silnych napięć. Smutek, depresja, wycofanie się i po­czucie ogromnej straty mogą zakłócić każde małżeństwo, zwłaszcza we wczesnym okresie. Rita i John zaledwie pod­chwycili rytm własnego małżeństwa, kiedy zostało ono wy­trącone z torów przez rozpacz i melancholię Rity. John nie umiał jej pomóc i był zdezorientowany: skoro związek Rity z matką był tak trudny, to dlaczego teraz jest taka smutna i nieszczęśliwa? Bywały momenty, kiedy pragnęła jego uwa­gi, oraz takie, kiedy ból czynił ją niedostępną. John czuł się pod wielką presją, nie wiedział, jak i kiedy ma ją pocieszać. Ich beztroskie wspólne dni zniknęły bez śladu pod zasłoną smutku. Przy tym owo ciągłe odpychanie go i przyciąganie powodowało, że często wybuchał i nie wspierał jej tak, jak tego potrzebowała. Pragnął, żeby jego żona znowu stała się taka jak dawniej.

Okazało się, że ci młodzi małżonkowie nie potrafią wy­pracować jednolitej opinii na żaden zasadniczy temat. Po­zostało im więc zacząć od wspólnego ustalenia, w jaki spo­sób żałoba po stracie matki wpłynęła na ich małżeństwo. Dzięki pomocy terapeuty udało im się rozpoznać poglądy matki Rity oraz ich wpływ, przeszkadzający uzyskać obo­pólną zgodę. Wyszło na jaw, że Rita przyjęła do wiadomo­ści to wszystko, co mówiła jej matka na temat kupowania domu, i w pewnym stopniu przyznała jej rację. Było jej trudno wyznać żyjącej matce, że ma dobry pomysł, ale kie­dy matka zmarła, Rita mogła zająć takie samo stanowisko, bez dania jej satysfakcji, iż podziela jej zdanie. Makabra, powiedzielibyśmy, ale to jest bardzo powszechny scena­riusz. Śmierć rodzica może pozwolić dziecku przyjąć po­glądy, które uprzednio były dlań nie do pomyślenia.

Kiedy problem stał się przedmiotem dyskusji, Ricie i Johnowi udało się znaleźć wspólną płaszczyznę porozu­mienia i wspólny język, a nawet pozwolili sobie żartować na temat ataku poglądów matki na ich dom. Był to zaled­wie początek, ale już świtała nadzieja, że potrafią odbudo­wać obopólną zgodę. Pod wpływem tej nadziei John stał się mniej napięty i zaczął więcej się bardziej angażować. Rita umiała już rozpoznać poglądy matki wśród swoich i zaczęła je oddzielać od tego, co sama myśli i uważa.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.